- 630 km dystansu do pokonania w siodle - to niemal tyle, ile z Wrocławia do granicy z Litwą (tylko, że przez góry)
- 22 079 metrów różnicy wzniesień do zdobycia, ale tyle samo do zjechania - to tak jakby dwa razy wjechać z poziomu morza na Mt Everest, a potem jeszcze szybko skoczyć na Mt Blanc
- 1098 rowerzystów z całego świata do pokonania - to tylu ilu nie podniesie lokomotywy w wierszu Juliana Tuwima
- 8 dni jazdy, podczas których przemierzymy całą masę dolin, szczytów i przełęczy, niezależnie od pogody, śniegu na trasie i zmęczenia.
Wczoraj na trenażaerach zrobiliśmy sobie trening hill (jakieś fotki albo wideo wrzucimy w późniejszym wpisie). Delikatnie mówiąc wolelibyśmy nie musieć jechać na Transalpa dzisiaj. Forma pozostawia sporo do życzenia... Trzeba będzie chyba przejść się do maniany.
